Logo Polskiego Radia
Print

"Śledztwo SBU ws. Kozłowskiej to nie widzimisię"

PR dla Zagranicy
Dariusz Adamski 12.10.2018 13:33
Decyzje polskich władz i służb to nie widzimisię polityczne - uważa dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa
Dr Łukasz KisterDr Łukasz KisterKadr z rozmowy z dr. Kisterem w telewizji wpolsce/ youtube/Telewizja wPolsce

wPolityce.pl: Dlaczego Pana zdaniem akurat teraz wypływa sprawa dochodzenia przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy przeciwko Ludmile Kozłowskiej?

Dr Łukasz Kister: Tak naprawdę nie posiadamy wiedzy, czy działania ukraińskich służb wobec pani Kozlovskiej były prowadzone od 5 lat, 10 lat, czy od miesiąca. I pewnie nigdy z tą wiedzą się nie zapoznamy. To, że teraz to zostaje ujawnione, to tylko może świadczyć o tym, że zakończyły się jakieś czynności, które z racji swojego działania były niejawne. I rozpoczęły się jakieś czynności o charakterze procesowym, które z samego swojego założenia są dostępne publiczne i ta wiedza jest przekazywana. Drugi element, równie prawdopodobny jak pierwszy jest taki, że istnieje jakaś potrzeba o charakterze politycznym, by ta wiedza została przekazana.

W jakim celu?

Być może strona ukraińska widząc, jak Europa Zachodnia traktuje polskie służby specjalne i polski rząd oraz jak ośmiesza naszą politykę, postanowiła pokazać, że jednak działania naszych władz i służb specjalnych nie były bezpodstawne. I że działanie, które obserwujemy ze strony Niemiec, Francji czy Belgii jest niedopuszczalne i zagraża generalnie bezpieczeństwu europejskiemu, a nie tylko bezpieczeństwu Polski czy Ukrainy.

To kolejny argument, który pokazuje, że sprawa FOD jest bardzo poważna?

O tym, że jest poważna wiemy od dwóch lat. Polskie służby i polskie władze oświadczyły, że finansowanie FOD budzi poważne zastrzeżenia kontrwywiadu i na tej podstawie odmówiły wjazdu do UE dla pani Ludmiły Kozłowskiej. Jednak Fundacja, jej członkowie, pozostałe osoby w zarządzie, jak funkcjonowały, tak dalej funkcjonują. I nikt nie podejmuje tutaj żadnych działań.

Ale przecież w ubiegłym roku MSZ złożyło do Sądu Rejonowego w Warszawie wniosek o zawieszenie obecnego zarządu FOD i przymusowe ustanowienie nowego, lecz ten nie wyraził na to zgody. Co więcej można było uczynić?

Ale to było w ubiegłym roku, kiedy nie było żadnej podstawy do tego, żeby to zrobić. Od razu było wiadome, że to musi się źle skończyć. A teraz mamy podstawę: wydalenie prezesa FOD i opinia ABW o niejasnym finansowaniu Fundacji. Dlaczego nikt nie powtórzył wniosku do sądu?

MSZ powinno go złożyć ponownie?

Ktoś, kto jest za to odpowiedzialny. Bo jeżeli wtedy nie było tej wiedzy, takiej wprost, to dziś mamy ją sformalizowaną. Wtedy wiedza o tym, że coś jest nie tak z Fundacją była medialna, natomiast teraz mamy to formalnie potwierdzone przez szefa najważniejszej służby specjalnej w naszym kraju, odpowiedzialnej za bezpieczeństwo konstytucyjne państwa.

Czy poza złożeniem wniosku do sądu i wpisaniem Kozłowskiej do SIS można jeszcze zrobić coś więcej?

Nie wiem, proszę zapytać tych, co się znają na fundacjach. Do SIS wpisano panią Kozlovską, podając jako powód niejasne finansowanie FOD. Tylko, że Fundacja to nie Kozlovska. Skoro mamy niejasne finansowanie Fundacji, to dlaczego nie podejmujemy działań ws. Fundacji, a tylko i wyłącznie wobec jej prezesa? Przecież pozostały zarząd FOD musiał brać udział w tym niejasnym finansowaniu. A sama pani Ludmiła Kozłowska, wydalona przez nas, nadal jest prezesem Fundacji, legalnie działającej w Polsce.

Służby powinny coś więcej zrobić?

Nasze służby zareagowały, ale one nie są od tego, żeby podejmować decyzje zastrzeżone dla innych organów władzy, które odnoszą się do legalnie działających fundacji. ABW nie ma takiego narzędzia, którym mogłaby decydować o delegalizacji fundacji, czy jakichś działaniach administracyjnych, lub sądowych w tym zakresie. Tu swoją rolę mają inne organy władzy. Liczę na to, że podejmą stosowne działania. Tymczasem nie powinniśmy się dziwić, że państwa Europy Zachodniej tak ośmieszają Polskę przyjmując na salonach i w swoich parlamentach Kozlowską, którą wysłuchują jako bardzo wiarygodne źródło informacji na temat praworządności w naszym kraju. To ciekawe, bo do tej pory cała Europa miała ją w nosie i nikt się nią nie zajmował, ani nie podawał jej ręki, a teraz nagle jest głównym rozgrywającym na salonach UE.

Całość rozmowy na stronach serwisu wpolityce.pl

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt