Logo Polskiego Radia
Print

Kreml: rosyjscy cywile w Syrii niezwiązani z armią

IAR / PAP
Dariusz Adamski 14.02.2018 15:51
  • Rosjanie potwierdzają, że w Syrii zginęli ich krewni i znajomi. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
  • Rosyjska opozycja żąda od prezydenta Władimira Putina, aby publicznie wyjaśnił, czy rzeczywiście w Syrii zginęli rosyjscy najemnicy. O szczegółach - Maciej Jastrzębski (IAR)
"Nie można wykluczyć,że w Syrii znajdują się obywatele Rosji, ale nie mają oni związku z siłami zbrojnymi Federacji"
Żołnierze - zdjęcie ilustracyjneŻołnierze - zdjęcie ilustracyjneskeeze/pixabay/CC0 License

- Nie można wykluczyć, że na terytorium Syrii mogą znajdować się obywatele Federacji Rosyjskiej, ale nie mają oni związku z siłami zbrojnymi Federacji; to wszystko, co można stwierdzić - oznajmił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, dodając, że Kreml nie dysponuje informacjami pozwalającymi określić liczbę Rosjan w Syrii.

Amerykańska telewizja CBS podała, powołując się na źródła w Pentagonie, że w wyniku nalotu sił koalicyjnych pod wodzą USA na syryjskie cele 7 lutego najprawdopodobniej zginęli rosyjscy najemnicy. Niektóre doniesienia medialne mówią o kilkudziesięciu zabitych Rosjanach.

Pieskow oświadczył, że nie ma informacji o takich ofiarach i zaapelował do mediów, by nie kierowały się błędnymi doniesieniami o wydarzeniach w Syrii.

- Apelujemy, by nie kierować się błędną – podaną umyślnie lub nieumyślnie – informacją i poważnie podchodzić do opisywania takich potencjalnie ważnych zdarzeń, aby nie znaleźć się w niewoli wypaczonych danych - powiedział Pieskow.

Wcześniej przedstawiciel rosyjskiego MSZ powiedział agencji TASS, że doniesienia o dziesiątkach czy setkach poległych w Syrii Rosjan są "klasyczną dezinformacją".

7 zabitych. To najemnicy grupy Wagner?

Rosyjski dziennik "Wiedomosti" napisał w środę, że w ataku z 7 lutego zginęło co najmniej pięciu Rosjan, najprawdopodobniej z prywatnej rosyjskiej spółki wojskowej Wagner. Według gazety najemnicy z Wagnera wraz z syryjskimi wojskami rządowymi próbowali odbić pole naftowe, kontrolowane przez sprzymierzoną z USA arabsko-kurdyjską milicję Syryjskie Siły Demokratyczne.

Zastanawiając się nad przyczynami, dla których władze rosyjskie nie przyznają się do zabitych Rosjan, "Wiedomosti" piszą, że pozwala to "uniknąć globalnego zaostrzenia stosunków z USA o przewidywalnych konsekwencjach – łącznie z tym, że najbardziej radykalni komentatorzy mówią o możliwości nowej wojny".

Jak podkreśla gazeta, syryjska wojna zintensyfikowała zaangażowanie w konflikt "ludzi o nieokreślonym statusie". "Po części rozwiązuje to Moskwie ręce i daje możliwość dalszego udawania, że po ogłoszeniu zwycięstwa zakończono w Syrii intensywne działania bojowe" – czytamy.

- Ale dobrze znany aspekt niezależności prywatnej spółki wojskowej w prowadzeniu operacji wojskowych wiąże się też z oczywistym ryzykiem" – piszą "Wiedomosti". Gazeta przypomina, że ekspert ds. stosunków międzynarodowych Władimir Frołow zwrócił uwagę w wypowiedzi dla niezależnego portalu Republic.ru (dawniej Słon), iż skoro fakt śmierci rosyjskich obywateli w starciu bojowym z żołnierzami amerykańskimi został potwierdzony, to liczba ofiar nie ma już znaczenia. Jest to – według Frołowa - "wielki skandal i powód do najostrzejszego kryzysu międzynarodowego".

3 tysiące rosyjskich najemników

W grudniu agencja AP przypominała, że blisko 3 tys. rosyjskich najemników zakontraktowanych przez tzw. grupę Wagnera walczyło w Syrii od 2015 roku, zanim jeszcze kampania sił zbrojnych Rosji pomogła oddziałom syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada przejąć kontrolę nad strefami konfliktu.

Media zachodnie i rosyjskie wielokrotnie pisały o tak zwanej grupie Wagnera, informując, iż formacja ta walczy w Syrii; podawano, że ta prywatna firma najemnicza prowadziła też działania zbrojne na wschodzie Ukrainy. Nieoficjalna nazwa "grupy Wagnera" pochodzić ma od pseudonimu dowódcy, którym jest - jak przekazują media - przyjmowany na Kremlu pułkownik rezerwy Dmitrij Utkin.

Utkin został objęty w czerwcu 2017 roku amerykańskimi sankcjami; resort finansów USA uznał, że rekrutował on byłych żołnierzy na front hybrydowej wojny, jaką Rosja prowadzi na Ukrainie.

Oficjalnie: to wbrew rosyjskiemu prawu...

Rosyjskie prawo zabrania zatrudniania najemników wojskowych, co nie przeszkodziło Moskwie posłużyć się potajemnie żołnierzami Wagnera w Syrii. W kraju tym, według różnych informacji pojawiających się w mediach zachodnich, zginęło od kilkudziesięciu do nawet kilkuset Rosjan na służbie "grupy Wagnera".

Portal RBK informował, że miesięczny żołd stacjonujących w Rosji bojowników "grupy Wagnera" wynosi co najmniej 80 tys. rubli (niecałe 1400 USD), a w Syrii - 250 tys. rubli (4,3 tys. USD), przy czym kontrakt przewiduje odszkodowanie w razie śmierci. Koszt wykorzystania w konflikcie syryjskim "grupy Wagnera" przewyższył dotąd, jak ocenia RBK, 10 miliardów rubli (ok. 172 mln USD).

Zdaniem petersburskiego portalu Fontanka fasadą dla operacji "grupy Wagnera" w Syrii jest firma Evro Polis, należąca do Jewgienija Prigożyna, zwanego przez rosyjskie media "kucharzem Putina", ponieważ zbił fortunę na restauracjach, zamówieniach publicznych i kateringu dla dygnitarzy Kremla i ich zagranicznych gości. Prigożyn ma - jak utrzymuje AP - dobre stosunki z Władimirem Putinem od 10 lat, a ostatnio rozszerzył działalność biznesową na usługi dla sił zbrojnych.

... a nieoficjalnie, wszystko działa pod przykrywką

- Uważamy, że firma ta jest po prostu przykrywką dla prywatnej firmy Wagnera i może zabiegać o zalegalizowanie tej grupy, prawdopodobnie, aby można ją było w przyszłości wykorzystać w celach komercyjnych - powiedział AP reporter Fontanki Denis Korotkow.

Prigożyn też jest objęty sankcjami USA.

Prawo rosyjskie zakazuje wszelkiej służby wojskowej niezwiązanej z państwem. Za udział w konflikcie zbrojnym na terytorium obcego państwa grozi kara do siedmiu lat pozbawienia wolności, a za werbowanie, szkolenie i finansowanie najemników - do 15 lat.

PAP/dad

tags:
Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt