Logo Polskiego Radia
Print

Rosyjska propaganda ma się dobrze. UE szykuje odpowiedź

IAR / PAP
Dariusz Adamski 14.11.2017 09:24
Unijni szefowie MSZ rozmawiali o nasileniu walki z propagandą, m.in. z Rosji. Chcą zwiększenia nakładów na ten cel
Panorama MoskwyPanorama Moskwyapreklama/pixabay.com/CC0 License

Na problem ten zwróciła uwagę nawet Hiszpania, ale pewne kraje nie podzielają tych obaw.

Debata na ten temat to efekt listu ośmiu państw UE, w tym szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, które zwróciły się do szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini o dodatkowe finansowanie na przeciwdziałanie dezinformacji.

UE ma od 2015 r. działającą w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych grupę zadaniową ds. wschodnich (East StratCom Task Force), której zadaniem jest przeciwdziałanie rosyjskim kampaniom propagandowym. Na razie jednak środki przeznaczane na ten cel są bardzo skromne, a sama grupa zadaniowa liczy kilkanaście osób.

- Jest powszechny apel zarówno ze strony pani Mogherini, jak i ze strony państw członkowskich o zwiększenie tych funduszy - mówił polskim dziennikarzom po posiedzeniu Rady UE w Brukseli szef MSZ Witold Waszczykowski. My jesteśmy "za tym, żeby nie tylko zwiększyć fundusze, ale również udział ekspertów" - dodał.

"Niewielka pozycja w całości unijnej kasy"

Źródła dyplomatyczne podają, że w dyskusji na ten temat wzięło udział 17 państw członkowskich. Praktycznie wszystkie opowiedziały się za zwiększeniem budżetu na przeciwdziałanie dezinformacji. Komisja Europejska już zaproponowała, aby wydatki na ten cel były osobną pozycją w przyszłorocznym planie finansowym, ale ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą ministrowie finansów. Ewentualne zwiększenie nakładów na walkę z propagandą to niewielka pozycja w całości unijnej kasy, dlatego niektóre państwa członkowskie (Grecja, Słowacja) zwracały uwagę, że konieczne jest porozumienie z ministrami finansów z poszczególnych stolic, bo inaczej ustawa może przepaść.

W grupie zadaniowej ds. zwalczania propagandy pracują zarówno eksperci Komisji Europejskiej, jak i delegowani przez państwa członkowskie.

Waszczykowski podkreślił, że minister obrony Antoni Macierewicz zdecydował wcześniej o stworzeniu specjalnej jednostki do walki cybernetycznej, liczącej około tysiąca żołnierzy, oficerów i ekspertów specjalizujących się w zwalczaniu ataków cybernetycznych. "Ta jednostka na pewno będzie gotowa służyć pomocą również temu zespołowi europejskiemu" - zadeklarował.

Jak mówił, Rosja prowadzi wrogą działalność propagandową zarówno u nas, na wschodniej flance NATO, jak i na Bałkanach czy Bliskim Wschodzie. - Musimy rozpoznać to zagrożenie, uznać, że ono istnieje i wtedy poświęcić środki. Wydaje się, że dziś niektóre państwa nie doceniają tego zagrożenia rosyjskiego, chciałyby skoncentrować się na innych kierunkach - ocenił szef polskiej dyplomacji.

Służba Działań Zewnętrznych

Działająca w ramach europejskiej Służby Działań Zewnętrznych grupa zadaniowa ds. walki z propagandą ma trzy podgrupy: wschodnią, bałkańską i południową (ta ostatnia walczy głównie przeciwko propagandzie islamskich ekstremistów).

Na problem rosyjskiej ingerencji zwraca uwagę nawet Hiszpania. Jak podały źródła dyplomatyczne, minister spraw zagranicznych tego kraju mówił, że były przykłady wyborów, w których Kreml starał się odgrywać rolę. Jego zdaniem interwencje Moskwy widać było również w czasie kryzysu katalońskiego.

Rzecznik hiszpańskiego rządu Mendez de Vigo mówił wcześniej, w piątek, że Europa powinna potraktować tę kwestię bardzo poważnie. - Nie może być tak, że jakieś obce siły, ktoś z zewnątrz chce zmienić porządek konstytucyjny - podkreślał.

Hiszpańska minister obrony Maria Dolores de Cospedal oświadczyła, że hiszpańskim służbom udało się potwierdzić, iż wiele z wiadomości i operacji (w związku z kryzysem katalońskim) było inicjowanych z terytorium Rosji. Zaznaczyła jednak, że nie oznacza to, iż Hiszpania ma pewność, że za tymi ingerencjami stoi Rosja. - Musimy być tych kwestiach niezwykle ostrożni – dodała.

Na przeszkodzie zwiększaniu środków na grupę zadaniową ds. walki z propagandą może jednak stanąć brak woli w tej sprawie ze strony największych państw unijnych. Według relacji dyplomatów podczas poniedziałkowej dyskusji głosu nie zabrały ani Niemcy, ani Francja, ani Włochy.

PAP/dad

tags:
Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt